Brytyjska fundacja Happy Mums Foundation, która pomaga kobietom zmagającym się z problemami psychicznymi po porodzie, dostała dotacje o łącznej wartości 70 tysięcy funtów. Dzięki nim spotkania stacjonarne nie zostaną przeniesione do internetu, a zagrożone grupy wsparcia będą działać dalej.
Dlaczego grupy były zagrożone
Fundacja działa od 2015 roku w hrabstwie Cumbria na północnym zachodzie Anglii. Jak podaje, pomogła już ponad tysiącu rodzin. Miesiąc temu poinformowała, że przez problemy z finansowaniem rozważa przeniesienie grup wsparcia rówieśniczego z sal spotkań do sieci.
Dyrektorka organizacji Lucinda Bray ostrzegała, że likwidacja spotkań na żywo mogłaby pogorszyć stan psychiczny najbardziej narażonych kobiet w regionie. Jej zdaniem możliwość otwartej rozmowy o myślach samobójczych działa ochronnie. Pytała też, dokąd takie myśli trafią, jeśli kobieta nie będzie miała bezpiecznego miejsca, by o nich mówić.
Skąd pieniądze
Fundacja otrzymała 50 tysięcy funtów od Postcode Lottery oraz 20 tysięcy funtów od National Lottery. To loterie, z których część wpływów trafia na cele społeczne. Bray przyznała, że jest zachwycona, a bezpośrednie zagrożenie dla grup zniknęło.
— Możemy dalej wspierać mamy — powiedziała Lucinda Bray, dyrektorka fundacji.
Dotacje nie rozwiązują jednak problemu na stałe. Fundacja zapowiada, że będzie szukać sposobów, by w przyszłości działać w bardziej stabilny finansowo sposób.
Co to znaczy dla czytelnika w Polsce
Sprawa dotyczy lokalnej organizacji w Wielkiej Brytanii i nie ma bezpośredniego wpływu na Polskę ani przepisy UE. Pokazuje jednak problem znany także u nas: wsparcie dla kobiet po porodzie często opiera się na organizacjach pozarządowych, które zależą od grantów i konkursów. Gdy brakuje pieniędzy, najłatwiej ciąć spotkania na żywo, a dla wielu kobiet to właśnie kontakt twarzą w twarz bywa najważniejszy.
Warto też pamiętać, że kryzys psychiczny po urodzeniu dziecka to nie „histeria” ani brak wdzięczności, tylko sprawa zdrowotna, z którą można i trzeba szukać pomocy. Niepokój powinny wzbudzić zwłaszcza:
- długotrwały smutek lub poczucie pustki,
- silny lęk i przytłoczenie opieką nad dzieckiem,
- wycofanie się z kontaktów z bliskimi,
- jakiekolwiek myśli o zrobieniu sobie krzywdy.
Pierwszym krokiem może być rozmowa z lekarzem rodzinnym, położną lub psychologiem. W nagłym kryzysie należy dzwonić pod numer alarmowy 112. Wsparcia emocjonalnego udziela też całodobowy telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie 116 123. Pomóc mogą również lokalne grupy wsparcia dla młodych rodziców, o które warto zapytać w poradni, szkole rodzenia lub u położnej.
Źródło: BBC News – „At risk in-person postpartum mums’ groups saved”
